W kościele Bernardynów, na wierzchu tej góry, jest posąg św. Barbary wielkości naturalnej, wykonany z czystej bryły ołowianej wyjętej z tej szyby.
Julian Ursyn Niemcewicz

Hilary Mala i św. Barbara
Zanim w początkach XVII wieku na malowniczym wzgórzu Karczowskiej Góry wybudowano kościół i klasztor, wzniesienie było dobrze znane górnikom, pochodzącym z okolicznych miejscowości. Siódmego grudnia 1646 roku włościanin i górnik z Niewachlowa, Hilary Mala wydobył ze szpary ziemnej w Górze Machnowskiej zadziwiającej wielkości trzy bryły galeny, z których wykonano trzy posągi. Z największej z nich została wykonana rzeźba Świętej Barbary – patronki górników. Figura po dzień dzisiejszy znajduje się w kaplicy pod wieżą dzwonnicy klasztornej. Miejsce, w którym Hilary Mala znalazł galenę nazwano „Szparą Świętych”

Z tym wydarzeniem wiąże się legenda… Wedle podań ustnych, pewnego razu po modlitwie Hilary Mala zasnął z litanią na ustach. We śnie ujrzał Świętą Barbarę. Usłyszał od niej słowa zachęty do poszukiwania skarbu. Podczas snu widział zamkniętą szparę i skałę ponad skarbem w górze. Zrozumiał, że należy ją przebić. Skarbem tym okazała się bryła ołowiu, z której wyrzeźbiono posąg św. Barbary.

Potop Szwedzki
Niespełna dziesięć lat później – 20 września 1655 roku na Karczówce pojawiły się oddziały szwedzkie. Według przekazów historycznych Szwedzi obrabowali klasztor doszczętnie.

Legenda głosi, że zakonnicy na wieść o zbliżającym się niebezpieczeństwie część skarbów ukryli w szparze górniczej usytuowanej na południe od klasztoru, zaś figurkę Chrystusa Frasobliwego umieścili w taki sposób, by Jego wzrok był skierowany na wejście do szybu. Wedle podań Szwedzi wymordowali bernardynów, a nieodnalezione skarby po dziś dzień pozostają w podziemnych szybach.

Król Polski na Karczówce
Niezwykłym wydarzeniem na Karczówce była wizyta Stanisława Augusta Poniatowskiego, który odwiedził kościół i klasztor 13 lipca 1787 roku. Ostatni król Polski przybył tu konno z Miedzianej Góry. Monarcha został uroczyście powitany przez kieleckich mieszczan.

Adam Naruszewicz w swoim diariuszu odnotował to zdarzenie: „Król z Miedzianej Góry w towarzystwie (…) dworzan udali się (…) naprzód o milę do Karczówki w pobliżu Kielców sytuowane. Około tego miejsca witali przejeżdżającego Najśn. Pana mieszczanie kieleccy na cechy i chorągwie rozdzieleni. Wszedłszy (…) do kościoła bernardynów słuchał tam mszy św., po której witany dwoma mowami (…) oglądał sławną ową statuę Św. Barbary”.

 Klasztor w ciągu niemal czterech wieków istnienia odegrał znaczącą rolę w historii Polski,
od najazdu szwedzkiego do ostatniej wojny światowej.
Helena Wolny

Spisek ks. Piotra Ściegiennego
Klasztor na Karczówce odegrał niebagatelną rolę na początku lat czterdziestych XIX wieku, w czasie spisku ks. Piotra Ściegiennego. Jak wynika z zeznań księdza-spiskowca przed komisją śledczą, podczas pobytu w Kielcach konferował on z osobami wtajemniczonymi, wędrując „ku klasztorowi Karczówka zwanemu”. Ksiądz Piotr Ściegienny na wieść o grożącym mu aresztowaniu uciekał właśnie w kierunku klasztoru i na „alei ku Karczówce wiodącej” został ujęty przez Stanisława Bańkowskiego, „woźnego przy rządzie gubernialnym”.

Historia ta odbija się echem w ludowej tradycji. Przekazywane z pokolenia na pokolenie słowa pieśni: „Oj, z Bilcy na Karczówkę/ da wiedzie droga twardo/ jado, jado ze Ściegiennym/ da jado sobie hardo” wiążą losy ks. Ściegiennego z klasztorem na Karczówce.

Powstanie styczniowe i kasata klasztoru
Trwale w historyczną tożsamość Karczówki zapisuje się „rok krwawej zamieci sześćdziesiąty trzeci” XIX wieku. W styczniową noc, podczas wybuchu powstania Karczówka była punktem zbornym powstańców przed uderzeniem na garnizon rosyjski stacjonujący w Kielcach. Pod wodzą Wojciecha Biechońskiego zebrało się dwustu ochotników. Powstańcy, słabo przygotowani do ataku, pozbawieni zapowiadanego wsparcia, złożyli „daninę krwi”, mimo, iż do ataku nie doszło… Kilku powstańców, którym nie udało się w porę wycofać, zostało straconych przez Kozaków. Wydarzenia te upamiętnia znajdujący się za murem klasztornym, na północno-zachodnim stoku wzgórza obelisk z krzyżem. Jak podkreślają źródła historyczne, Karczówka odegrała ważną rolę w funkcjonowaniu cywilnych władz powstańczych. Jeszcze w schyłkowym czasie powstania styczniowego (początek 1864 roku), pokrywający wzgórze Karczówki las dawał schronienie działającym w pobliżu Kielc powstańcom.

Powiązanie klasztoru na Karczówce z ruchem powstańczym wpłynęło na fakt, że dom o.o. bernardynów znalazł się liście przewidzianych do likwidacji klasztorów w ukazie carskim z 27 października 1864 roku. Miesiąc później nieruchomości klasztoru stały się własnością państwa, zaś ojców bernardynów przeniesiono do klasztoru w Wielkowoli (Paradyżu). W poklasztornym gmachu władze umieściły archiwum sądowe, zaś przy kościele władze duchowne utworzyły rektorat.

Ostatni bernardyn na Karczówki
Po kasacie w poklasztornym kościele na Karczówce pozostał jeden, dwudziestoośmioletni zakonnik – Kolombin Tomaszewski, który pełnił tu posługę przez 50 lat (do 1914 roku). W tradycji pozostał po nim szereg opowieści. Kolombin był postacią niezwykle barwną. Opiekujący się klasztorem zakonnik egzystował dzięki posiadaniu niewielkiej działki oraz wykonywaniu posług kościelnych. Po jego śmierci znaleziono w mieszkaniu zaoszczędzone przez bernardyna kilka tysięcy rubli. Z tych funduszy zamierzano odrestaurować kościół i klasztor, jednak pieniądze zagrabili Rosjanie, którzy w 1914 roku opuszczali Kielce.

Wiek XX
Na kartach historii 1914 roku zapisała się Karczówka jako miejsce manifestacji patriotycznych w czasie rocznic powstania styczniowego i Konstytucji 3 maja.

W okresie międzywojennym Karczówka została oddana we władanie sióstr sercanek (Sióstr Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego), które w pomieszczeniach klasztornych urządziły drukarnię. Drukowano tu wydawnictwa na zlecenie kurii diecezjalnej, a także druki świeckie.

Podczas okupacji hitlerowskiej klasztor Karczówce i otaczający go las dawały schronienie  konspirantom. Chronili się tu także partyzanci z oddziałów AK.